piątek, 25 października 2013

Dzień pierwszy.

Dzień dobry, panie doktorze.
U mnie wszystko w porządku. Mam tylko chęć kogoś zabić.
Najlepiej całą ludzkość. Wszystkich po kolei. Zmasakrować ich twarze.
Wycinać na ich ciałach pentagramy, odwrócone krzyże.
Proszę tak nie patrzeć na moje ręce, panie doktorze.
Tak, pamiętam ten dzień. Tak, jakby to było wczoraj. 
A przecież wydarzyło się to tak dawno.
Słyszałam jak ktoś krzyczał. Przeraźliwie i głośno.
W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że ten krzyk należy do mnie.
Pamiętam te kolory. Biel, zieleń oraz czerwień.
Blada skóra. Zielone szkło ze zbitej butelki po piwie. Krew.
Pamiętam, że patrzyłam na to z fascynacją. Jak zahipnotyzowana.
Zamiast wyciągnąć szkło ze skóry i je wyrzucić wbijałam je jeszcze głębiej.
Patrzyłam jak blada skóra rozrywa się a z rany wypływa gęsta, szkarłatna krew.
Znowu krzyki. Ale panie doktorze.
Nie chcę o tym rozmawiać.
Nie chcę o tym rozmawiać.
Nie chcę o tym rozmawiać.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz