piątek, 29 listopada 2013

Dzień ósmy.

Jej żółte ślepia ciągle się we mnie wpatrują, doktorze.
Proszę spojrzeć.
Staje o tu. W tym kącie, każdej nocy.
Milczy, ponieważ ma zszyte usta.
Chciałam rozciąć jej te szwy, ale wtedy wzięła ode mnie nóż i zaczęła mnie kaleczyć.
Krew była wszędzie.
Wtedy zauważyłam, że obok mnie stoi jakaś dziewczynka.
Była mokra, jakby przed chwilą wyszła z wody.
Z tym, że sukienkę też miała mokrą.
Spojrzałam na jej małe, nagie stopy.
Były w nie wbite gwoździe.
Nie zdążyłam ich jednak policzyć.
Rzuciła się na mnie.
Była tak silna, że nie mogłam jej odepchnąć.
I wtedy wbiegł pan, panie doktorze.
Dziękuję za ratunek.
Dziękuję.

niedziela, 17 listopada 2013

Dzień siódmy.

Proszę mnie tam już nie zamykać, panie doktorze.
Ta dziewczynka siedząca w kącie ma przerażająco białe oczy.
Nie ma tęczówek. Same gałki oczne.
Cały czas się na mnie patrzy.
I co jakiś czas pokazuje na mnie swoim wychudzonym, sinym palcem.
Trzęsie się.
Próbowałam z nią rozmawiać. Pytałam się czego ode mnie chce.
Ale ona tylko szeptała coś, czego nie rozumiałam.
Nagle wstała. Podbiegła do mnie nienaturalnie szybkim tempem.
Spojrzała mi w oczy i wykrzyczała coś niezrozumiałego.
Wdrapała się na parapet i uderza głową o kraty.
Próbowałam ją powstrzymać, ale wtedy rzucała się na mnie.
Mocno drapała i gryzła.
Boję się, panie doktorze.
Niech mnie pan stamtąd zabierze.
Proszę.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Dzień szósty.

Widziałam go.
Obudziłam się w środku nocy.
Stał nad moim łóżkiem i patrzył na mnie pustymi oczodołami.
Jego dolna szczęka kołysała się na boki, ciekła z niej krew.
Powiedział, że jest głodny.
Mała dziewczynka, siedząca w kącie, w białej, zakrwawionej sukience powiedziała mi, że żywi się ciałem, krwią, strachem i bólem.
Po suficie i ścianach na czworaka chodziły małe dzieci.
Słyszę je. Słyszę jak się śmieją.
Ich dolne szczęki też kołysały się z każdym ruchem.
On, nadal stojący nad moim łóżkiem, wskazał nagle na mnie palcem.
Wszystkie dzieci nagle spojrzały się na mnie z żądzą krwi.
Zeskoczyły na mnie z sufitu, gryzły, drapały, sprawiały ból.
Krzyczały. Głośno krzyczały, że do nich dołączę.
Jestem cała podrapana.
Krew leje się z każdego zakątka mojego ciała.
Czuję się coraz słabiej, panie doktorze.
Jestem coraz słabsza.

sobota, 2 listopada 2013

Dzień piąty.

Białe łóżko.
Białe, szpitalne łóżko pośród drzew.
Przypięte ręce i nogi. Pełno krwi.
Spojrzałam się w bok.
Stała tam.
Patrzyła na mnie swoim szkarłatnym wzrokiem.
Chciałam uciekać, krzyczeć, panie doktorze.
To było straszne.
Wie pan jak to jest nie móc się ruszyć?
Wie pan jak to jest nie móc wydobyć z siebie żadnego dźwięku?
Nagle przestałam walczyć.
Poddałam się.
Z przerażeniem spojrzałam na mroczną strzygę.
Poczułam coś na policzku.
Łza?
I wtedy się odezwała.
Głosem, jakby przemawiały przez nią wszystkie demony.
- "Wkrótce będziesz moja, nikt Cię nie skrzywdzi".
Czuję coś dziwnego, panie doktorze.
Nie jestem pewna jak to mam określić.
Ludzie chyba nazywają to... Lękiem? Strachem?
Niech mi pan pomoże.
Tak bardzo proszę o pomoc...



piątek, 1 listopada 2013

Dzień czwarty.

Tym razem poszłam nad rzekę, panie doktorze.
Minęłam grupkę śmiejących się osobników.
Kątem oka starałam się określić ich liczbę.
Dość szybko udało mi się to ustalić.
Pięciu mężczyzn oraz cztery kobiety.
Już wtedy wiedziałam co się stanie.
Czułam mrowienie pod skórą.
Nienaturalny dreszcz szarpnął moim ciałem.
Nagle dziwnym trafem znalazłam się bliżej rzeki.
Stałam w niej. Byłam zanurzona niemal do kolan.
Spojrzałam się w swoje odbicie w tafli wody.
Na twarzy miałam krew.
Z oczu znikały resztki czerwoności.
Podniosłam wzrok. Wie pan co zobaczyłam?
Nagie, poszarpane ciała tamtych ludzi.
Nie miały głów.
Leżały tuż za mną na brzegu.
Spojrzałam w ich oczy.
Były otwarte.
I przerażone.
Umyłam ręce, wyszłam z wody i zdjęłam swoją białą zakrwawioną sukienkę.
Przebrałam się w ubrania jednej z tych kobiet.
Nie odwracając się więcej szybkim tempem poszłam z tamtego miejsca.
Po jakimś czasie usłyszałam przeraźliwe krzyki spacerujących tam osób.
Czemu się pan tak na mnie patrzy, panie doktorze?
Przecież nie zrobiłam nic złego.
To nie mogłam być ja.
To niemożliwe.
To nie jest możliwe..