sobota, 1 marca 2014

Dzień czternasty.

Postanowiłam do pana pisać, panie doktorze.
Biegłam bardzo długo. Wprost przed siebie.
Nie wiem gdzie teraz jestem.
Nie wiem kim teraz jestem.
Nie wiem dokąd zmierzam.
Nie wiem jaki jest dzień.
Nic nie wiem.
Strasznie się boję.
Ale nie jestem sama.
Siedzą przy mnie.
Przedstawili się jako Iruu i Zach.
Iruu ciągle płacze krwią.
Ale nigdy nic nie mówi.
Nie ma ust.
Zach natomiast mówi bardzo dużo.
Często są to złe rzeczy.
To on mi kazał zrobić coś złego temu wędkarzowi.
Leży przede mną.
Ma owiniętą żyłkę dookoła szyi.
I wbity haczyk w oko.
Wszystkie palce ma odcięte.
Z jego otwartego brzucha jeszcze cieknie krew.
I leży w nim duża ryba, która jeszcze oddycha.
Iruu znowu zaczyna płakać.
A Zach dziwnie się na mnie patrzy.
Chyba czas ruszać w drogę...

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz